Monday, Sep 25th

Last update07:01:47 AM GMT

You are here Felieton Kocham Koszalin! Pęknięte serce Platformy Obywatelskiej

Kocham Koszalin! Pęknięte serce Platformy Obywatelskiej

Email Drukuj PDF
Miłość PO

Straszna przypadłość dotknęła Platformę Obywatelską w Koszalinie. Tuż przed samymi wyborami do samorządu, stronnictwo zapałało miłością do Koszalina! I nie jest to jakaś zwykła miłostka, przelotny flirt, banalny romans, ale wielka namiętność, miłość głęboka, aż do zatracenia. Partia miłości postanowiła obwieścić to światu, ustawiając na każdej ulicy wielkie napisy "Kocham Koszalin!", łamiąc tym samym dyskrecję i tabu, które otaczają intymne relacje.

Przestrzec należy tych, którzy z tej nagłej miłości chcą sobie pożartować. Namiętność bywa niebezpieczna, a wiemy o tym nie tylko z doświadczenia, ale i z literatury. Ot, choćby w "Popiołach" Stefana Żeromskiego mamy dokładny opis miłosnej gorączki, jaka ogarnęła Rafała Olbromskiego do pięknej Helenki, na długo przed tym, nim dopadła Platformę Obywatelską w mieście Koszalinie. Jak czytamy, kochanek od miłosnej konfuzji "wychudł, zżółkł, sczerniał i wyglądał obrzydliwie". I chociaż nasi kandydaci tak nie wyglądają, przeciwnie - sprawiają wrażenie dobrze odżywionych, mają zdrową rumianą cerę, to nie dajmy się zwieść. Żywiołowe procesy wewnętrzne nie od razu ujawniają się na zewnątrz, zwłaszcza jeśli są stosunkowo świeżej daty.

Dużo mówi się dziś o epidemiach, tymczasem u Rafała znacznie wcześniej miłość "szerzyła się jak zaraza". Przyszły stany graniczące z obłędem, nasz bohater nie potrafił opanować "pożądań, bólów ślepych i ciemnych, palących się namiętności". Z tego wszystkiego "tęsknił do szaleństwa", "pragnął, żeby go bili, żeby cierpieć aż do obłąkania", śniły mu się "baty na śmierć", chciał "rwać i szarpać". Później było już tylko coraz gorzej - "zachwycała go potworność" i brzydził się sobą "jak starym, zgniłym próchnem". Jedyna nadzieja, że szpital psychiatryczny na Słonecznej, odremontowany przez Platformę, nadal pozostaje w pogotowiu.

Z czasem, niestety, wielka namiętność stała się groźna dla otoczenia. Tenże Rafał "w momentach opętania" bił bez opamiętania chłopów pańszczyźnianych, "częstokroć niesprawiedliwie" i "rozkrwawiał gęby parobkom". Miejmy się zatem na baczności! Zdarzało się też, że kochanek "drżał na całym ciele, czując, jak się w nim objawia chęć rzucania ciężkich przedmiotów". W gorączce miłosnej używał "słów okrutnych, niepowetowanych, słów-zabójstw", przez usta "buchała teraz lawa wyrazów zelżywych, złych, nikczemnych". Marzył o "zgubie, o zbrodni, o szaleństwie". Zdesperowany i doprowadzony do ostateczności, chciał nawet "wykraść z apteczki karafkę z gdańską wódką i pić, pić na śmierć". W tej sytuacji, koszalińska policja powinna wzmóc czujność i wzmocnić patrole w okolicach biur wyborczych Platformy.

Złośliwi mogą zawsze powiedzieć, że kochanek wcale nie jest zakochany, ale dybie na posag, majętność albo i cnotę wybranki. Nie szkodzi, lepiej dmuchać na zimne i zaspokoić Platformę, głosując na brzydulę, z litości i w odruchu humanitaryzmu. Ktoś inny powie, że miłość Platformy do Koszalina jest bez wzajemności. To prawda, ale czyż Andrzej Kmicic nie odzyskał miłości Oleńki Billewiczówny, choć wcześniej popełnił "szpetne przeciw ojczyźnie występki"? Czyż później nie zarzucano mu, że "żony we wszystkim zbytnio słucha"? I czyż on sam nie odpowiadał wtedy, że owszem, "w każdej ważniejszej sprawie zawsze rady jej zasięga"? Może i my kiedyś doczekamy tego w Koszalinie.

Gogo3
(wpis na forum koszalin7.pl)

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież