Thursday, Dec 14th

Last update06:53:14 AM GMT

RSS
You are here Obywatel Niemcy Niemiecki parlament za ustanowieniem Dnia Wypędzonych

Niemiecki parlament za ustanowieniem Dnia Wypędzonych

Email Drukuj PDF
Reichstag

Niemiecki Bundestag przyjął uchwałę - głosami chadecji (partia kanclerz Angeli Merkel) i liberałów - w której zwraca się do rządu, by rozważył ustanowienie 5 sierpnia dniem pamięci o ofiarach wypędzeń. "Niemiecki Bundestag wzywa rząd federalny do zbadania, w jaki sposób można wziąć pod uwagę inicjatywę Bundesratu dotyczącą ustanowienia 5 sierpnia dniem pamięci o ofiarach wypędzeń" - zapisano w uchwale. Nie wszyscy na problem "wypędzonych" patrzą tak samo. Debata wywołała spory i emocje. Cała opozycja była przeciw.

W 1950 roku organizacje deportowanych Niemców przyjęły tzw. Kartę Wypędzonych, w której wyrzekają się "zemsty i odwetu", na Polsce, Czechosłowacji i ZSRR, które ich po wojnie wysiedliły. W uchwale Bundestagu napisano, że jest to dokument o wadze historycznej i wezwano rząd do ustanowienia 5 sierpnia (dzień przyjęcia Karty w 1950) Dniem Wypędzonych. Przeciwko byli SPD, Lewica i Zieloni.

Przemawiał wiceprzewodniczący Bundestagu, socjaldemokrata Wolfgang Thierse, ktory stwierdził, że autorzy uchwały próbują "kanonizować" Kartę Niemieckich Wypędzonych, dodając, że jest nieuzasadnione zarówno z moralnego jak i politycznego punktu widzenia. - Niemcy po wojnie, którą wywołali, i zbrodniach, które popełnili, nie mieli w żadnym razie prawa do zemsty i odwetu - zauważył polityk SPD. - Ważne jest to, że Niemcy sami w swojej najnowszej historii byli sprawcami masowych wypędzeń innych narodów i przysporzyli im nieskończonych cierpień, a dopiero potem sami padli ofiarą wypędzeń. Historia jest zawsze konkretna. Bez wspominania za każdym razem o przyczynach wypędzeń i bez dokonania właściwego uporządkowania zdarzeń nie może być mowy o zrozumieniu historii i pojednaniu - dodał Thierse.

Uchwała Bundestagu w języku niemieckim.

Najdosadniej wyraziła się posłanka Lewicy Luc Jochimsen, która ubolewając na tym, że uchwała zaszkodzi wizerunkowi niemieckiego parlamentu, wymieniła jednocześnie nazwiska sygnatariuszy Karty, którzy byli funkcjonariuszami SS i innych organizacji narodowosocjalistycznych. Pytała autorów uchwały, czy jest im to obojętne. Polityk Zielonych Volker Beck wprost określił uchwałę "afrontem wobec wschodnich sąsiadów Niemiec". Powiedział, że dniem pamięci o ofiarach wypędzeń powinien być 20 czerwca, w którym przypada Światowy Dzień Uchodźcy.

Mówcy powoływali się na komentarz Krzysztofa Ruchniewicza, członka rady naukowej niemieckiej fundacji "Ucieczka, Wypędzenie, Pojednanie", zamieszczony na łamach "Frankfurter Rundschau". Polski historyk napisał, że "Karta niemieckich wypędzonych ze stron ojczystych" jest dokumentem kontrowersyjnym i nie stanowi podstawy do pojednania dla narodów, które w czasie II wojny światowej padły ofiarą niemieckiej agresji, wypędzeń i mordów. Jego zdaniem uczczenie "rezygnacji z zemsty" poprzez ustanowienie 5 sierpnia dniem pamięci o ofiarach wypędzeń byłoby "powrotem do czasów zimnej wojny" i "złym sygnałem" z historyczno-politycznego punktu widzenia.

Najdalej poszła jednak Szefowa Związku Wypędzonych (BdV) i posłanka CDU Erika Steinbach, która stwierdziła, że "wypędzenia to zbrodnia przeciwko ludzkości". - Część Niemców, która mieszkała na wschodzie, musiała ponieść zbiorową karę za zbrodnie, chociaż nie ponosiła za nie większej czy mniejszej winy, niż wszyscy inni - powiedziała.

AH/Stooq.com/Fronda

Dem Deutschen Volke (Dla Narodu Niemieckiego) - napis na szczycie Reichstagu w Berlinie, który od 1999 roku jest siedzibą Niemieckiego Bundestagu (Deutscher Bundestag). Foto: Wikipedia/public domain.

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież